Do karczmy wszedł mężczyzna. Odziany był w
płaszcz. Kaptur zasłaniał jego twarz. Goście jakby nie zauważyli jego
obecności. Nadal się śmieli, żartowali i rozmawiali. Karczma była drewniana,
lecz solidna. Pomieszczenie było duże, pewnie dlatego, że do ,,Kudłatego
Wilkołaka” przychodziły zawsze tłumy. Nieznajomy doszedł do lady i zdjął
kaptur. Miał czarne włosy średniej długości, lekko stojące. Spod brwi zerkały
ożywione, młode, czarne oczy. Mężczyzna, czy też chłopak zapewne nie miał
więcej niż 20 lat. Karczmarz spojrzał na niego, podszedł i zapytał:
-Czego pan sobie życzy?
-Czego pan sobie życzy?
-Chciałbym coś do picia, może wodę?-zaproponował
młodzieniec.
-Oczewiście.
-Oczewiście.
Karczmarz zabrał gliniane naczynie, następnie
wlał do niego wody.
-Należą się 2 brązowe monety-poinformował mężczyzna.
Nieznajomy rzucił na lade jedną monetę. Srebrną.
-Należą się 2 brązowe monety-poinformował mężczyzna.
Nieznajomy rzucił na lade jedną monetę. Srebrną.
-Nie przyszedłem tu tylko po to, aby się napić.
Chcę informacji-przybysz zniżył głos do szeptu
-A więc słucham-pochylił się karczmarz.
-Poszukuję człowieka imieniem Roudak, zwą go Guzem-oznajmił nieznajomy.-Słyszałem, że czasem tu wstępuje.
-Rzeczywiście, widziałem go nie raz i nie dwa, przychodzi tu wieczorami, posiedzi popije, pożartuje i pójdzie. Jak każdy.A mógłbym wiedzieć, panie, kim jesteś?
-Poszukuję człowieka imieniem Roudak, zwą go Guzem-oznajmił nieznajomy.-Słyszałem, że czasem tu wstępuje.
-Rzeczywiście, widziałem go nie raz i nie dwa, przychodzi tu wieczorami, posiedzi popije, pożartuje i pójdzie. Jak każdy.A mógłbym wiedzieć, panie, kim jesteś?
-Jestem uczniem Szkoły Wilka.
W tej chwili
karczmarz oniemiał. Szkoła Wilka była bardzo prestiżowa. Tylko ci z największym
talentem magicznym mogli się do niej dostać. Mimo, że ten chłopak jest tylko
uczniem już budził u niego szacunek. Zapewne był na drugim roku nauki. Zwykle
tacy przychodzili do jego karczmy i pytali o Roudaka. Nikomu jeszcze nie udało
się go schwytać więc zwykle uczniowie dostawali inne zadanie, ale ten wydawał
się karczmarzowi silniejszy.
Nagle otworzyły się
drzwi. Do karczmy wbiegł jakiś mężczyzna, był on blondynem o długich włosach,
miał blisko 30 lat.
-Raixen!-rzekł
mężczyzna.-Znalazłem cię, wilku.
-Szukałeś
mnie?-Zapytał Nieznajomy.-Cóż to? Guz chce otrzymać guza?
W tej chwili Roudak
wyskoczył do przodu wyciągając zza pasa drewnianą pałkę. Raixen nie poruszył
się, po prostu stał i czekał. Kiedy Roudak się zbliżył na zaledwie 1 metr
Raixen uskoczył w bok. Roudak uderzył pałką w lade. Raixen błyskawicznym ruchem
złapał Roudaka za ręke i wykręcił ją. Ale w drugiej ręce Guza pojawiła się
znikąd lśniąca, błękitna kula, która natychmiastowo wystrzeliła w stronę
chłopaka. Raixen uchylił się, ale siłą rzeczy puścił Roudaka. Uczeń Szkoły
Wilka ustawił się w dość dziwnej pozie. Ręce trzymał wzdłuż tułowia, dłonie
skierowane były w stronę Guza. Pojawiło się się w nich coś na kształt
sztyletów. Raixen błyskawicznie, z wręcz nieludzką prędkością ciął Roudaka
przez klatke piersiową. Ten zawył. Rana się była głebąka. Krew powoli sączyła
się z rany. Raixen wziął pałkę Guza i bezceremonialnie zdzielił go po głowie.
Roudak został ogłuszony.
Wszyscy zebrani wybałuszali
oczy ze zdziwienia. Także karczmarz nie ukrywał swojego podziwu. Raixen
natomiast wyciągnął sznur którym związał Roudaka.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz