sobota, 23 marca 2013

Rozmowa i obóz


Raixen wjechał w las. Roudak siedział za nim na koniu. Był związany, ale nie próbował się uwolnić, ponieważ był ogłuszony. Nagle jego koń, Blaze, stanął Raixen nie wiedząc, co się dzieje lekko się zaniepokoił, ale już za chwilę zauważył nadjeżdżającego z naprzeciwka swojego przyjaciela, Lyona, młodzieniec był na jednym roku nauki z Raixenem i nie raz już razem gdzieś wyjeżdżali, Lyon był nieco potężniejszy w barkach od Raixena, natomiast nie dysponował, aż  tak dużym talentem magicznym, toteż wzajemnie się uzupełnieli, chłopak miał długą i gęsto czuprynę kasztanowych włosów, miał na sobie płaszcz, i kapelusz. Blaze zawsze przystawał na chwilę, kiedy ktoś nadjeżdżał. Od tak, to po prostu był jego nawyk.
-Witaj Lyon!-Wykrzyczał Raixen.
-Cześć Raix-odpowiedział jego przyjaciel.
-Co tam słychać?-Zapytał chłopak.
-Spokojnie, jak zwykle
-Nikt się o mnie nie niepokoił?
-Twój mistrz Derk ostanie mnie wypytywał czy miałem z tobą kontakt ale to chyba zrozumiałe, skoro nie było cię kilka tygodni, ale widzę, że nie jedziesz z niczym.
-Udało mi się złapać tego obwiesia po kilku starciach, potem musiałem go szukać, ale okazało się, że to on znalazł mnie.
Raixen i Lyon po jeszcze kilku zdaniach rozmowy zdecydowali, że rozbiją tu obóz i oboje wrócą do szkoły, ponieważ Lyon jechał właśnie po to aby sprawdzić jak idzie przyjacielowi.
Brunet zdjął Roudaka z konia i przywiązał go do drzewa.Lyon poszedł po chrust, a Raixen zajął się przygotowywaniem posłania dla nich obu. Kiedy chłopak wrócił Raixen pomógł mu rozpalić małe palenisko i ugotować sobie zająca, którego Lyon upolował, kiedy jechał po swojego przyjaciela. Po zjedzonym posiłku, Raixen i Lyon jeszcze chwile rozmawiali przy dogasającym ogniu, po czym Raix zasnął a Lyon objął pierwszą wartę.  

Zadanie.


Do karczmy wszedł mężczyzna. Odziany był w płaszcz. Kaptur zasłaniał jego twarz. Goście jakby nie zauważyli jego obecności. Nadal się śmieli, żartowali i rozmawiali. Karczma była drewniana, lecz solidna. Pomieszczenie było duże, pewnie dlatego, że do ,,Kudłatego Wilkołaka” przychodziły zawsze tłumy. Nieznajomy doszedł do lady i zdjął kaptur. Miał czarne włosy średniej długości, lekko stojące. Spod brwi zerkały ożywione, młode, czarne oczy. Mężczyzna, czy też chłopak zapewne nie miał więcej niż 20 lat. Karczmarz spojrzał na niego, podszedł i zapytał:
-Czego pan sobie życzy?
-Chciałbym coś do picia, może wodę?-zaproponował młodzieniec.
-Oczewiście.
Karczmarz zabrał gliniane naczynie, następnie wlał do  niego wody.
-Należą się 2 brązowe monety-poinformował mężczyzna.
Nieznajomy rzucił na lade jedną monetę. Srebrną.
-Nie przyszedłem tu tylko po to, aby się napić. Chcę informacji-przybysz zniżył głos do szeptu
-A więc słucham-pochylił się karczmarz.
-Poszukuję człowieka imieniem  Roudak, zwą go Guzem-oznajmił nieznajomy.-Słyszałem, że czasem tu wstępuje.
-Rzeczywiście, widziałem go nie raz i nie dwa, przychodzi tu wieczorami, posiedzi popije, pożartuje i pójdzie. Jak każdy.A mógłbym wiedzieć, panie, kim jesteś?
-Jestem uczniem Szkoły Wilka.
W tej chwili karczmarz oniemiał. Szkoła Wilka była bardzo prestiżowa. Tylko ci z największym talentem magicznym mogli się do niej dostać. Mimo, że ten chłopak jest tylko uczniem już budził u niego szacunek. Zapewne był na drugim roku nauki. Zwykle tacy przychodzili do jego karczmy i pytali o Roudaka. Nikomu jeszcze nie udało się go schwytać więc zwykle uczniowie dostawali inne zadanie, ale ten wydawał się karczmarzowi silniejszy.
Nagle otworzyły się drzwi. Do karczmy wbiegł jakiś mężczyzna, był on blondynem o długich włosach, miał blisko 30 lat.
-Raixen!-rzekł mężczyzna.-Znalazłem cię, wilku.
-Szukałeś mnie?-Zapytał Nieznajomy.-Cóż to? Guz chce otrzymać guza?
W tej chwili Roudak wyskoczył do przodu wyciągając zza pasa drewnianą pałkę. Raixen nie poruszył się, po prostu stał i czekał. Kiedy Roudak się zbliżył na zaledwie 1 metr Raixen uskoczył w bok. Roudak uderzył pałką w lade. Raixen błyskawicznym ruchem złapał Roudaka za ręke i wykręcił ją. Ale w drugiej ręce Guza pojawiła się znikąd lśniąca, błękitna kula, która natychmiastowo wystrzeliła w stronę chłopaka. Raixen uchylił się, ale siłą rzeczy puścił Roudaka. Uczeń Szkoły Wilka ustawił się w dość dziwnej pozie. Ręce trzymał wzdłuż tułowia, dłonie skierowane były w stronę Guza. Pojawiło się się w nich coś na kształt sztyletów. Raixen błyskawicznie, z wręcz nieludzką prędkością ciął Roudaka przez klatke piersiową. Ten zawył. Rana się była głebąka. Krew powoli sączyła się z rany. Raixen wziął pałkę Guza i bezceremonialnie zdzielił go po głowie. Roudak został ogłuszony.
Wszyscy zebrani wybałuszali oczy ze zdziwienia. Także karczmarz nie ukrywał swojego podziwu. Raixen natomiast wyciągnął sznur którym związał Roudaka.   

Siemka!

Siema,zamierzam pisać tego bloga w formie opowiadań fantasy, ale nie tylko, będą także nowinki, i takie rózne wpisy :)